Obchody rocznicy marszu śmierci z KL Auschwitz odbywają się w wielu gminach położonych na trasie przemarszu z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego. Corocznie w styczniu w Wodzisławiu odbywa się spotkanie, msza święta w intencji ofiar i złożenie kwiatów przez ostatnich żyjących uczestników marszu pod pomnikiem ofiar oświęcimskich. Okazjonalnie w mieście organizowane są również spotkania poświęcone tragicznym wydarzeniom. W dniach 5-6 stycznia 2011 15-osobowa grupa mieszkańców regionu podjęła próbę przejścia trasy „marszu śmierci” z 1945 roku. Szlak prowadził od muzeum w Oświęcimiu przez Brzeszcze, Pszczynę, Studzionkę, Pawłowice Jastrzębie i Mszanę aż do Wodzisławia Śląskiego.
Marsze stanowiły dramatyczną chwilę w historii więźniów hitlerowskich obozów. Większość marszów odbywała się na mrozie, zimą 1944-1945. Odcinki dziennej marszruty wynosiły ok. 20-30 km, noclegi improwizowane były najczęściej pod gołym niebem. Pasiaki więźniarskie nie pozwalały w stopniu wystarczającym zachować ciepła. Żywieniowe racje dzienne były wypadkową losu. Każde odstępstwo od kolumny traktowane było jako próba ucieczki bądź niezdolność do dalszej drogi i karane natychmiastową śmiercią. Śmiertelność podczas marszów była bardzo wysoka. Tym niemniej zamieszanie i niecodzienność sytuacji więźniarskiej powodowały również dużą liczbę ucieczek.
Marsze śmierci – nazwa nadana najpierw przez środowiska więźniarskie, następnie przez historiografię marszom ewakuacyjnym wyruszającym z niemieckich obozów koncentracyjnych przy zbliżaniu się frontów alianckich, przede wszystkim Armii Czerwonej w 1944 i 1945 roku.
Podczas ewakuacji radzieckich więzień eskorty zabijały więźniów, np. na drodze z Mińska do Czerwienia, z Kowna i innych.
Wykaz bibliografii dla serii artykułów o niemieckich obozach w latach 1933-1945 został umieszczony na .
Wymarsz z obozów następował na kilkanaście dni przed nadejściem frontu. Więźniowie, skrajnie wyczerpani pobytem w obozie i morderczą pracą, maszerowali w głąb III Rzeszy, gdzie mieli nadal służyć jako darmowa siła robocza na potrzeby niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.
W opustoszałych obozach naziści pozostawiali najbardziej wyczerpanych więźniów oraz ciężko chorych, którzy nie byli w stanie wymaszerować. Plany zgładzenia tych pozostawionych więźniów na ogół nie były realizowane ze względu na bliskość frontu i chęć ucieczki szeregowych SS-mannów. Większość z pozostałych więźniów zmarła z wyczerpania po wyzwoleniu obozów.
Pierwsze marsze na ziemiach polskich miały miejsce w 1944 roku z Majdanka, najsłynniejszymi marszami na terenie Polski były marsze z Auschwitz-Birkenau , Gross-Rosen i Stutthof. Najdłuższą drogę wśród więźniów Auschwitz miało do pokonania 3200 osób z podobozu w Jaworznie, które przeszły do KL Gross-Rosen na Dolnym Śląsku. Trasa liczyła około 250 km. Więźniarki z Prus Wschodnich pędzono do Palmicken (obecnie Jantarnyj), gdzie rozstrzelano ok. 3000.
Marsz ten był największym i najsłynniejszym jaki odbywał się na ziemiach polskich. Odbywał się na 63 kilometrowej trasie z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego.
Na terenie Rzeszy więźniów przewożono również pociągami.
17 stycznia 1945 r. w obozie zarządzono ewakuację około 56 000 więźniów. W tym czasie zima była bardzo śnieżna i mroźna. Z tego powodu oraz niezwykłej brutalności hitlerowców na samej trasie marszu naliczono około 600 ciał nie licząc wielkiej liczby osób zamordowanych przez hitlerowców poza samą trasą przemarszu oraz w miejscach masowych egzekucji. Więźniowie umierali również pod koniec właściwego marszu już w wagonach. Do Wodzisławia więźniowie dotarli pomiędzy 19 a 23 stycznia 1945 r., gdzie załadowano ich do węglowych wagonów towarowych i warunkach mrozu na zewnątrz oraz ścisku wewnątrz skierowano transport w głąb Rzeszy w kierunku Moraw, Austrii i obozów m.in. Mauthausen-Gusen. W wyniku mrozu, marszu, transportu oraz egzekucji i brutalności hitlerowców zginęło około 15 000 więźniów.