Dnia 12 września ORP "Ryś" przebywał w pobliżu latarni Oland. Panowały nieprzychylne warunki pogodowe, silny wiatr i sztorm. Peryskopy coraz bardziej zaczynały niedomagać, więc dowódca postanowił zejść na większą głębokość, by dać wypocząć załodze, a także, by osuszyć peryskopy. Następny dzień przebiegł na ORP "Rysiu" podobnie.
Dzień 3 września przebiegał na okręcie spokojnie, jednak o 1:00 dnia 4 września ORP "Ryś" napotkał nieznany statek, który zaczął naśladować jego zmiany kursów. Po zanurzeniu dowódca ORP "Ryś" odkrył jeszcze dwa okręty. Polski okręt próbował zgubić pogoń, jednak bez rezultatu. Komandor podporucznik Grochowski widząc, że próba ucieczki w położeniu podwodnym nie daje rezultatu, a wiedząc, że za dwie godziny rozpocznie się wschód słońca, zdecydował się na przedarcie w położeniu nawodnym. Po wynurzeniu ORP "Ryś" ostrzeliwał jeden okręt z nkm-u i z maksymalną prędkością oddalił się od swoich prześladowców. Podczas tego pościgu dały o sobie znać wady techniczne okrętów typu Wilk, czyli hałaśliwa praca niektórych mechanizmów na okręcie, powodująca łatwość w śledzeniu okrętu kiedy płynie w położeniu podwodnym, a także brak aparatów podsłuchowych, pozwalających na określenie sytuacji na powierzchni, gdy niemożliwe jest użycie do tego celu peryskopu. Rano ORP "Ryś" podszedł na głębokość peryskopową w celu dokonania obserwacji. Obserwacja była utrudniona ponieważ peryskopy, zarówno wachtowy jak i bojowy, zaczęły szwankować. Polski okręt płynący na głębokości 12 metrów został zauważony przez niemiecki samolot, który wykonał na niego atak, który został powtórzony jeszcze dwukrotnie. Jak się później okazało, przyczyną wykrycia polskiego okrętu była ropa, wydobywająca się z nieszczelnych zbiorników. Dowódca zdecydował się na zawinięcie do portu na Helu, jednak został ostrzeżony przez posterunki obserwacyjne w porcie, że w pobliżu wejścia do portu znajdowało się 10 ścigaczy niemieckich. Jednak kontynuowanie patrolu z nieszczelnymi zbiornikami było bardziej niebezpieczne i okręt wszedł do portu na Helu.
ORP Ryś – polski okręt podwodny typu Wilk z okresu międzywojennego i II wojny światowej. Pierwszy okręt w Polskiej Marynarce Wojennej o tej nazwie. Był pierwszym okrętem podwodnym, jaki wszedł do polskiej służby.
W dniu 11 września ORP "Ryś" otrzymał depeszę od dowództwa, nakazującą udanie się do Anglii lub internowanie w Szwecji. Zapas paliwa nie pozwalał na przejście do Anglii i komandor podporucznik Grochowski zdecydował pozostać na patrolu do czasu wyczerpania ropy, a następnie udać się do Szwecji. O godzinie 22:35 okręt napotkał kilka okrętów niemieckich, jednak udało mu się wymknąć.
Następnego dnia okręt został zanurzony po właz wejściowy w kiosku. Reszta została zamaskowana przed rozpoznaniem lotniczym. Jednak uszkodzenia nie były do naprawienia w krótkim czasie, tak więc z zewnętrznych zbiorników została wypompowana ropa. Następnie ORP "Ryś" udał się wraz z kutrem straży Granicznej "Batory" na próbę, w celu sprawdzenia czy okręt w dalszym ciągu pozostawia za sobą ślady ropy. Żadnego śladu nie zauważono i ORP "Ryś" wyszedł w morze do swojego nowego rejonu, tam też zgodnie z rozkazem w odległości 8 Mm na północny wschód od Helu miał postawić zagrodę minową. W trakcie operacji udało się postawić tylko 10 min, ponieważ w pobliżu przebywały liczne jednostki niemieckie.
W dniu 1 września 1939, zgodnie z rozkazami, wyszedł o godzinie 6:00 w morze. Zgodnie z planem Worek miał zająć pozycję na północny wschód od Helu. Sektor patrolowy został wyznaczony na współrzędnych 54° N i 19°W, natomiast sektor przewidziany na ładowanie baterii był przewidziany bardziej na północ (współrzędne 55° N 19°W). W drodze do swego sektora ORP "Ryś" spotkał 2 poławiacze min i 2 eskortowce, a także peryskop okrętu podwodnego. W czasie patrolowania już w swoim sektorze okręt napotkał dwa kontrtorpedowce typu Lebercht Maas oraz kilka ścigaczy i trałowców, jednak zbyt duża odległość od nich uniemożliwiła dokonanie ataku torpedowego.
ORP "Ryś" był pierwszym okrętem podwodnym służącym w Polskiej Marynarce Wojennej. Należał on do typu podwodnych stawiaczy min typu Wilk. Stępkę pod niego położono 28 maja 1927 roku. Wodowanie ORP "Ryś" nastąpiło 22 kwietnia 1929 roku w Ateliers et Chantiers de la Loire (Nantes). Pierwszym dowódcą okrętu został mianowany kapitan marynarki Edward Szystowski. W lipcu 1931 zostały zakończone próby okrętu, a 2 sierpnia została uroczyście podniesiona polska bandera. W dniu 19 sierpnia ORP "Ryś" przybył do Gdyni. W tym samym roku okręt został wcielony do grupy okrętów podwodnych wraz z okrętami ORP "Żbik" i ORP "Wilk". Grupą tą dowodził kapitan mar. Adam Mohuczy. W latach 1932-1935 ORP "Ryś" odbywał liczne ćwiczenia, jak również składał kilka wizyt kurtuazyjnych m.in. w Tallinnie i Helsinkach. W tym też okresie nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy. Kapitan Edward Szystowski, który był także pilotem, został przeniesiony w 1933 roku do lotnictwa Polskiej Marynarki Wojennej, a jego następcą na stanowisku dowódcy ORP "Ryś" został kapitan mar. Andrzej Łoś. Rok 1936 był bardzo pechowy dla okrętu. W lutym, odbywając patrol w Zatoce Fińskiej, został wytropiony przez dwa radzieckie niszczyciele i zmuszony do wynurzenia i udania się do Kronsztadu w celu wyjaśnień, potem okręt wrócił do Gdyni. W dniu 1 kwietnia doszło do wybuchu jednej z baterii akumulatorów, raniąc 14 marynarzy. W wyniku tego incydentu dowódca dywizjonu okrętów podwodnych, komandor porucznik Eugeniusz Pławski został zdjęty ze stanowiska. Doszło także do zmiany na stanowisku dowódcy okrętu. Andrzej Łoś został zastąpiony przez kapitana mar. Aleksandra Grochowskiego. Lata 1937-1938 to rutynowe ćwiczenia, a także wizyty w zagranicznych portach. W sierpniu 1939 ORP "Ryś" został przebazowany na Hel.
8 września o godzinie 2:25 ORP "Ryś" podchodził do latarni Almagrundet. O 7:15 do polskiego okrętu przypłynął szwedzki torpedowiec i wprowadził polski okręt do Stavnas. Zgodnie z prawem międzynarodowym ORP "Ryś" miał prawo przebywać w porcie państwa neutralnego tylko przez 24 godziny, jednak po przeglądzie okrętu okazało się, że usterek nie da się naprawić w tym czasie i zapadła decyzja o internowaniu okrętu. ORP "Ryś" do końca wojny pozostał w Szwecji.
Po zakończeniu działań zbrojnych w 1945 rozpoczęły się rozmowy mające na celu powrót okrętu do kraju. Ostatecznie ORP "Ryś" powrócił do Polski, w obsadzie 16 członków załogi, w roku 1946. 6 maja tegoż roku rozpoczął się jego remont, który trwał do początku 1949. Na początku swojej powojennej służby wraz z ORP "Sęp" i ORP "Żbik" utworzył Dywizjon Okrętów Podwodnych Marynarki Wojennej PRL. Na początku swej służby odbywał liczne ćwiczenia w celu zbudowania nowej kadry podwodniaków, a także składał kilka wizyt kurtuazyjnych np. w Rydze. Na początku lat 50. został poddany pewnym modyfikacjom, mianowicie następuje przystosowanie jego wyrzutni torpedowych do torped produkcji radzieckiej, a także został usunięte działo pokładowe. Pod koniec swojej służby ORP "Ryś" służył już tylko jako okręt szkolny. Ostatecznie został wycofany ze służby 8 września 1955. W 1956 nastąpiło jego złomowanie.
2 września w godzinach od 11:35 do 18:45 okręt był ośmiokrotnie atakowany przez niemieckie samoloty, jednak bez poważniejszych dla niego skutków. Tego samego dnia ORP "Ryś" zauważył trałowiec i ścigacz niemiecki, jednak sam nie został zauważony i oddalił się w spokoju.
Dnia 14 września komandor podporucznik nadał prośbę do dowództwa o to, czy może atakować okręty niemieckie bez ostrzeżenia. Otrzymał odpowiedź odmowną i miał w dalszym ciągu postępować zgodnie z prawem międzynarodowym, wedle którego można atakować tylko okręty wojenne lub statki handlowe, płynące w eskorcie okrętów wojennych. Na domiar złego uszkodzeniu uległa echosonda, która umożliwiała pomiar głębokości pod kilem. Znowu pojawił się problem z nieszczelnymi zbiornikami ropy, tak więc dowódca zdecydował się na zawinięcie do Szwecji.