Tadeusz Konwicki (ur. 22 czerwca 1926 w Nowej Wilejce) – polski prozaik, scenarzysta i reżyser.
Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Oniryczny świat swoich dojrzałych utworów (zarówno książek jak i filmów) budował Konwicki na wspomnieniach dotyczących przedwojennego dzieciństwa spędzonego na Wileńszczyźnie (Kolonia Wileńska), wojennych przeżyć, których nie sposób wymazać z pamięci oraz na fundamentach współczesnej polskiej rzeczywistości (większość dzieł rozgrywa się w Warszawie, w której mieszka Konwicki, w scenerii autentycznych miejsc, często np. przywoływany jest, czy to jako omen, nemesis czy jak wyrzut sumienia, symbol stolicy − Pałac Kultury).
Jako aktor, w roli Nieznajomego wystąpił w adaptacji własnej powieści (Kronika wypadków miłosnych w reżyserii Andrzeja Wajdy). Dokumentalista Andrzej Titkow poświęcił Konwickiemu dwa filmy: Przechodnia oraz Całkiem sporą apokalipsę.
Od połowy lat pięćdziesiątych zajmował się również twórczością filmową, początkowo jako scenarzysta, po przełomie październikowym zaś, który stanowił dla jego postawy i twórczości moment newralgiczny, kręcił także przepełnione nastrojem egzystencjalnym filmy. Związany ze środowiskiem filmowym, wielokrotnie pełnił funkcje kierownika literackiego zespołów filmowych: w latach w Zespole Filmowym "Kadr" (1956−1968; przyczynił się do powstania tzw. szkoły polskiej), w "Kraju" (1970−1972), "Pryzmacie" (1972−1977) i "Perspektywach" (1989−1991).
Od lat 60. narastać zaczął jego konflikt z komunistami. Wielokrotnie podpisywał listy protestacyjne o charakterze humanitarnym. W 1966 r. zostaje wyrzucony z PZPR (do której wstąpił w 1952 r.) za współudział w liście protestacyjnym do władz w związku z usunięciem z PZPR prof. Leszka Kołakowskiego. Po 1976 r. publikował w wydawnictwach II obiegu i londyńskich.
Syn Michała Konwickiego i Jadwigi z domu Kieżun. W młodości mieszkał w Kolonii Wileńskiej. Uczył się w Gimnazjum im. Zygmunta Augusta w Wilnie (1938−1939; w 1941 edukacja w gimnazjum została przez okupanta zlikwidowana). Po wybuchu II wojny światowej pracował m.in. jako robotnik kolejowy i pomocnik elektryka w szpitalu w Nowej Wilejce. W 1944 r. zdał konspiracyjną maturę, uczęszczając wcześniej na tajne komplety. W latach 1944−1945 był żołnierzem Armii Krajowej, brał udział w akcji "Burza", a później (po kilku miesiącach "zadekowania" się na folwarku) w partyzantce antyradzieckiej. Po rozwiązaniu oddziału przedostał się przez nowe granice Polski i tu najpierw przebywał krótko w Gliwicach (gdzie pracował jako niższy urzędnik), a następnie studiował polonistykę (na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, potem na Uniwersytecie Warszawskim), której ostatecznie nie ukończył, co ciekawe, nonszalancko rezygnując z egzaminów magisterskich z zakresu literatury, mimo że zdał już - trudniejsze - egzaminy językowe.
Konwicki posługuje się różnymi nastrojami, wątkami oraz konwencjami. Zwierzoczłekoupiór ma konwencję książki dla dzieci, Nic albo nic − kryminału z dreszczykiem, a Kronika wypadków miłosnych – romansidła.
Tadeusz Konwicki mieszka w śródmieściu Warszawy, przy ulicy Górskiego na tyłach Nowego Światu. Z okien jego mieszkania widać w całości pobliski Pałac Kultury i Nauki. Od wielu lat, w porze obiadowej, pisarza można spotkać w kawiarni mieszczącej się w podziemiach wydawnictwa "Czytelnik" (ul. Wiejska). Do jego bliskich przyjaciół należeli i należą m.in. Wilhelm Mach, Leopold Tyrmand, Stanisław Dygat, Irena Szymańska, Gustaw Holoubek, Andrzej Łapicki, Tadeusz Drewnowski, Mieczysław Piotrowski, Henryk Tomaszewski, Jan Lenica, Janusz Morgenstern.
Debiutował w 1946 r. jako reportażysta i rysownik, ilustrowanym przez siebie tekstem pt. Szkice z Wybrzeża ("Od A do Z", nr 8/1946, dodatek literacki do "Dziennika Polskiego"). Od 1946 r. pracował w tygodniku "Odrodzenie" jako korektor, a później jako redaktor techniczny (przy czym cała redakcja tego wielkiego tygodnika składała się z zaledwie czterech osób: Karola Kuryluka, Janiny Preger, Marii Stulgińskiej i Konwickiego); publikował tam jednocześnie liczne recenzje literackie i filmowe, a także rysunki. W tym czasie ogłaszał też w innych pismach - m.in. w "Nurcie", "Po prostu", "Świecie Młodych", "Wsi" - opowiadania o tematyce wojennej (np. Kapral Koziołek i ja, Zimowy zmierzch, Wielkie manewry), oraz ukazujące kondycję jego pokolenia tuż po wojnie (np. Ogródek z nasturcją). Wybór m.in. tych wczesnych tekstów Konwickiego przedrukowany został po latach w tomie Wiatr i pył.
Konwicki jest również filmowcem. Jest twórcą filmów autorskich (Ostatni dzień lata, Zaduszki, Salto, Jak daleko stąd, jak blisko). Dokonywał także adaptacji, reżyserując: Dolinę Issy (według powieści Czesława Miłosza) oraz Lawę (według Dziadów Adama Mickiewicza). Wszystkie filmy Konwickiego zawierają typowe dla jego twórczości prozatorskiej motywy: ucieczki, poszukiwania, wspomnień dzieciństwa i minionej wojny oraz rys teraźniejszości, w której nie może odnaleźć się bohater. Nękany wspomnieniami i dojmującym poczuciem przerażającej rzeczywistości współczesnej, ucieka on przed ludźmi – żywymi i umarłymi – a uciekając szuka tego, co utracił: prawdy, miłości, domu. Kluczy drogą, która jak sinusoida prowadzi go od wielkości do małości i z powrotem, od świętości do przyziemności i na odwrót, dwa kroki w przód i salto w tył.
Od wiosny 1947 r., kiedy redakcja "Odrodzenia" przeniosła się do stolicy, mieszka w Warszawie. W 1949 r. ożenił się z Danutą (1930−1999), córką Alfreda Lenicy i siostrą Jana Lenicy, artystką plastyczką, ilustratorką książek dla dzieci.
Tadeusz Konwicki jest też autorem inscenizacji i reżyserem przedstawienia J.B. [Jegor Bułyczow] i inni. Sceny dramatyczne według Maksyma Gorkiego, który został wystawiony w warszawskim Teatrze Ateneum w 1994 roku.
W swoich dziełach opisywał doświadczenia uniwersalne, znamienne dla jego twórczości są motywy inicjacji, poszukiwania, ekspiacji, czy ważnego wyboru życiowego. Konwicki zajmuje się, w sposób ironiczny i przewrotny, kwestiami egzystencjalnymi. Pytania o sens życia, sens pamiętania, o kondycję człowieka czy przyszłość ludzkości nieustannie towarzyszą jego bohaterom. Konwicki ma zdolność tonowania największego patosu za pomocą sceptycyzmu oraz ironii, i na odwrót − leczenia cynizmu, bądź zgorzkniałego pesymizmu, romantycznym porywem. Można by to porównać do cyrkowej sztuczki, w której akrobata wykonuje salto w przód skacząc z trampoliny na znajdujący się wysoko pomost, a w następnej chwili robi salto w tył i znów jest na trampolinie, gotowy do kolejnych ewolucji.
Na przełomie lat 40. i 50. stał się jednym z głównych literatów i publicystów socrealistycznych – tzw. "pryszczatym" (pracował nawet krótko jako robotnik przy budowie Nowej Huty), już jednak w pierwszej połowie lat 50. rozpoczyna piłować tę gałąź, na której siedział (by odwołać się do metafory użytej przez niego we wspomnieniu z Kalendarza i klepsydry), co widać m.in. w jego działalności w "Nowej Kulturze", tak redakcyjnej (spowodował publikację głośnego Pamiętnika uczennicy, NK 1953, nr 48, i artykułu W. Arciszewskiego Coś niecoś o Trylobitach NK 1954, nr 44), jak publicystycznej (w cyklu felietonów sportowych "Z miejsc stojących" podejmował wielokrotnie problematykę wolności słowa).
Obok dorobku powieściowego ma też Konwicki na koncie kilka książek pamiętnikowo-filozoficznych (które sam nazywa łże-dziennikami). Publikował też wywiady-rzeki: w 1986 r. ukazało się Stanisława Beresia Pół wieku czyśćca, w 2001 r. Pamiętam, że było gorąco.