Na stanowisku ambasadora w Moskwie zastąpił Juliusza Łukasiewicza, specjalistę od spraw sowieckich, byłego wieloletniego naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ. W Moskwie misja Grzybowskiego przypadła na przełomowy w polityce europejskiej okres (1936-1939). O sposobie rozumowania Grzybowskiego i poziomie jego analiz sytuacji w ZSRR (kraju urzędowania), świadczy opinia ambasadora wypowiedziana w końcu 1938 r. do wiceministra Szembeka "Związek Radziecki słabnie, a problem rosyjski dojrzewa". Grzybowski był zdania, że "w zakresie problemu rosyjskiego osobiście stoi na stanowisku naszej granicy z roku 1772". Grzybowski nie potrafił także właściwie zinterpretować paktu Ribbentrop–Mołotow, a wydarzenia z 17 września 1939 r. były dla niego wielkim zaskoczeniem. Jeszcze 29 sierpnia 1939 r. raportował do Warszawy, że wspomniany pakt „znacznie odciążył” sytuację, w jakiej znalazła się Polska. Sugerował nawet, że Ribbentrop podpisał pakt tylko dlatego, by nie wyjeżdżać z Moskwy z pustymi rękoma.
Wacław Grzybowski (ur 4 kwietnia 1887 w Zamiechowie - zm. 30 września 1959 w Paryżu), polski dyplomata i filozof, współpracownik Kazimierza Bartla. Studiował we Florencji. Przed przewrotem majowym sekretarz związanej z Józefem Piłsudskim „kanapowej" Partii Pracy (powstałej z Klubu Pracy), grupującej kilkunastu posłów i senatorów z różnych formacji politycznych, głównie z PSL „Wyzwolenie", wolnomularz.
Po próbie zakwestionowania immunitetu dyplomatycznego przez władze ZSRR opuścił w październiku 1939 wraz z polskim personelem dyplomatycznym terytorium ZSRR po bezpośredniej interwencji dziekana korpusu dyplomatycznego w Moskwie, ambasadora III Rzeszy, Friedricha von Schulenburga. Od 1939 r. do śmierci przebywał na emigracji biorąc czynny udział w emigracyjnym życiu politycznym. Zmarł w Paryżu.
Jego opinie nie były trafne. W 1933 r. oficerowie sztabu czechosłowackiego zdawali sobie sprawę, że mogą obronić się przed Niemcami tylko przy współpracy z Polską, podjęto więc współpracę obu sztabów. Polska, poprzez poselstwo polskie w Pradze, otrzymała propozycję współpracy ekonomicznej, wojskowej i w zakresie polityki międzynarodowej. Jednak poseł Grzybowski w opinii z 10.12.1933 r. dla MSZ stwierdził, że współpraca taka nie przyniesie Polsce niemal żadnych korzyści.
Później był posłem II RP w Pradze w latach 1927-1935 i ambasadorem w Moskwie od lipca 1936 do 17 września 1939.
17 września 1939 roku pomiędzy 2 a 3 w nocy wezwany pilnie do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie Wacław Grzybowski otrzymał od zastępcy Ludowego Komisarza Spraw Zagranicznych Władimira Potiomkina notę dyplomatyczną, w której ZSRR uzasadniał agresję na Polskę stwierdzeniem o zaprzestaniu istnienia państwa polskiego. Potiomkin przeczytał mu notę (uzgodnioną wcześniej z Niemcami) o rzekomym „rozpadzie państwa polskiego” i krokach podjętych przez ZSRR w celu „wzięcia pod swoją opiekę” Ukraińców i Białorusinów zamieszkujących terytorium Polski. Grzybowski wykazał kłamliwość i niezgodność przytoczonej argumentacji „z prawem cywilizowanych narodów”. W odpowiedzi usłyszał, że rząd polski i dowództwo armii „uciekli” do Rumunii. Gdy polski dyplomata powtórnie zaprotestował przeciwko nieprawdzie i słownictwu Potiomkina oraz powołał się na obowiązujący do 1945 r. polsko-sowiecki pakt o nieagresji, usłyszał w odpowiedzi: „Jeśli nie ma rządu polskiego, to nie ma też żadnego paktu o nieagresji”. Odpowiedział: „Rozumiem, że moim obowiązkiem jest zawiadomić mój rząd o agresji, która prawdopodobnie już się rozpoczęła, ale nie zrobię nic więcej”. Grzybowski noty nie przyjął. Faktycznie o godzinie 4 w nocy, Armia Czerwona uformowana w dwa fronty - białoruski i ukraiński, mające w swoim składzie siedem armii, liczących w pierwszej linii według szacunkowych liczb od 600 tysięcy do 1 miliona żołnierzy uderzyła przez polską granicę wschodnią.